Piękne kobiety i statystownie

Piękne kobiety i statystownie

 Jest wiosna, za oknem 20 stopni i tak sobie pomyślałem, że może wypadało by napisać coś o…pięknych kobietach. Jak by nie było, to w pewnym sensie jestem w Polsce kojarzony właśnie z nimi. Ale proszę nie zazdrościć. Nie przysparza mi to jakiś laurów, a wręcz odwrotnie.

Czasami mam wrażenie, że obcując i robiąc filmy z brzydkimi kobietami miałbym więcej zwolenników, a i moje filmy bez wątpienia miał by szersza dystrybucję. W Polsce się utarło, że przede wszystkim należy patrzeć na charakter kobiety, a dopiero później na jej wygląd. Mnie się wydaje, niech każdy patrzy na to, na co ma ochotę…a piękno i tak się samo wybroni. Na castingi do ról pięknych kobiet, przychodzą przeciętne…no cóż, taki mamy kraj, widocznie najładniejsze już wyjechały.

Jak przyjechałem do Paryża w 1981 roku, to któregoś dnia poznałem Waleriana Borowczyka. Polskiego reżysera, który kręcił we Francji filmy raczej erotyczne. Wiedziałem, że może mi pomóc w znalezieniu pracy w filmie. W czasie rozmowy powiedziałem mu, że jestem aktorem dramatycznym i chodzi mi o normalne filmy. Borowczyk pokręcił głowa i dał mi kontakt na swojego przyjaciela Alaina Jessua. Poszedłem na spotkanie. Za bardzo nie mogłem się dogadać, bo francuskiego nie znałem, a angielskim ani ja, ani reżyser nie posługiwaliśmy się biegle. Ku mojemu niesamowitemu zaskoczeniu, dostałem role w filmie. Spać nie mogłem przez kilka dni. Rola we Francuskim filmie! Przyszedłem na plan zdjęciowy a tam same gwiazdy Francuskiego kina…i najpiękniejsze kobiety oraz modelki. Patrick Dewaere, Jacques Dutronc, Philippe Leotard, Fanny Cottencon! Grałem jednego z przyjaciół głównego bohatera, dobrano mi partnerkę pamiętam była z Martyniki. Zaczęło się od tego, że była wspólna garderoba. Dziewczyny przebierały się bez żadnej krępacji. Podobno kilka razy wywoływano mnie na plan! A ja biedny oczu nie mogłem od nich oderwać. Ta z Tajlandii, ta z Wenezueli, a moja z Martyniki. Jak czekoladka. Pomyślałem sobie- fajnie jest być filmowcem we Francji.

Nie wiedziałem, że najlepsze dopiero przede mną. Scena którą robiliśmy polegała na tym, że jest wielka feta w willi bohatera. Tyle zrozumiałem. Kazali mi robić to co inni. Zaczynamy scenę. Wszyscy wchodzą, biorą drinki, popijają, witają się z gospodarzem. Nagle gospodarz coś mówi, rozbiera się i… wskakuje do basenu. Cała grupa robi to samo, nie wyłączając tych najpiękniejszych kobiet. Ja stoję jak wryty. Co mam robić, konsternacja. Reżyser przerywa zdjęcia. Wszyscy się patrzą na mnie. Po chwili asystent powoli po angielsku, tłumaczy mi scenę. A reżyser dziwi się, że aktor, który dostał rolę z polecenia Borowczyka, jak by nie było reżysera filmów erotycznych, boi się rozebrać!!!

No i co miałem robić Honor i duma Polaka nie pozwoliła mi na ucieczkę. Kamera, akcja i do boju! Rozebrałem się i od razu wskoczyłem do basenu. Dookoła basenu siedziały pół nagie aktorki, a obok mnie pluskały się kompletnie nagie. Improwizacje była pełna. Nagle dwie dziewczyny pływające obok mnie zaczęły się całować.

Scena trwała dość długo i była powtarzana kilkakrotnie…

Tak oto wyglądały moje początki we francuskim filmie. Całe szczęście, że po planie, nie kazali mi od razu wychodzić z tego basenu. Bo wtedy bez wątpienia wszyscy zauważyli by, że do aktorstwa podchodzę całym swoim sercem i ciałem!

Pamiętam inną historię. Tez to miało miejsce w lutym. Akcja filmu dzieję się w środowisku modelek. Miałem grać modela…tak, tak proszę się nie śmiać kiedyś byłem przystojny. Sceny były kręcone w jakimś małym pałacyku. Nie było garderoby, więc i tu wszyscy się przebierali w jednym pokoju. Tylu piękności w jednym miejscu to ja nigdy nie widziałem.

Po tej historii jak ktoś mnie się pyta :

-„jak tam się statystowało we francuskich filmach?”

odpowiadam:

-„We Francji bracie. dzwonią do ciebie i proszą cię, żebyś przyjechał na godzinie 8 do jakiejś kawiarni. Czekając na całą resztę, częstują cię kawą. Potem proszą cię , żebyś wszedł do klimatyzowanego busa i wiozą cię bracie za Paryż. Tam w celu poznania okolicznych zabytków, przywożą cię do przepięknego pałacu. Żebyś w czasie zdjęć nie pobrudził swojego ubrania, dają ci ubiór służbowy. Żebyś się dobrze poczuł, masz jedna garderobę z najpiękniejszymi dziewczynami, a stosunek mężczyzn do kobiet jest 1 do 10.

Potem częstują cię obiadem (oczywiście z winkiem), potem coś tam zagrasz w miłym towarzystwie, potem znowu kanapeczki, ciasteczka i napoje, potem trochę pochodzisz i pozwiedzasz. Na koniec dodatkowo dają ci jeszcze za to wszystko pieniążki”.

Żyć, nie umierać…

Kiedy niektórzy koledzy dowiedzieli się o tym i jak im powiedziałem, że statystowałem w 300 filmach, to wszyscy pękli z zazdrości.

Share This Post