Felieton na temat Rosji- jak Rosja pokierowała moim życiem

Felieton na temat Rosji- jak Rosja pokierowała moim życiem

Od dawien dawna w Polskich mediach, co jakiś czas pojawia się problem Rosji.

Piszemy o nich, mówimy, krytykujemy…jedni są za, inni przeciw i tak już to jest od dawna. I nic za pewne się nie zmieni. Ja do tego wielkiego kraju mam swój osobisty pogląd. Gdyby nie Rosja i Rosjanie, to cała moja historia, potoczyła by się zupełnie inaczej…

Moje paryskie statystowanie. Jest koniec lat 80- tych. Od dłuższego czasu biegam ze swoim projektem filmowym „Królowie Życia”. Nikogo to zupełnie nie interesowało. Jakiś Polak chce zrealizować film na bazie swojego scenariusza i w dodatku chce w nim zagrać?! Nie wykonalne.

Któregoś dnia dowiedziałem się, że jest organizowany casting do francuskiego filmu „ Mąż Pani Ambasador”, gdzie do jednej z ról poszukują…Rosjanina. Ponieważ zawsze wychodziłem z założenia, że należy próbować i że do odważnych świat należy, zgłosiłem się. A poza tym dla Francuza polski czy rosyjski, to ,to samo.

Wchodzę do dużej Sali. Tam za biurkiem siedzi reżyser Francois Velle i jego brat producent Nicolas Velle. Zaczyna się rozmowa. Ja mówie, że pochodzę z Moskwy, że tu przyjechałem itd. Oni proszą żebym powiedział coś po rosyjsku. Zacząłem mówić łamanym rosyjskim ale szybko przeszedłem na polski. I tak tym Polskim z akcentem rosyjskim dojechałem do końca spotkania, które zakończyło się tym , że zaproponowali mi rolę …rosyjskiego kosmonauty Yurja.

Rozpoczynamy zdjęcia. Wszystko układa się wspaniale. Francuzi byli zachwyceni tą wspaniałą melodyjnością języka rosyjskiego w moim wykonaniu. Niestety nie trwało to długo. Pewnego dnia mieliśmy sceny z udziałem kilkudziesięciu prawdziwych Rosjan. Ja się chowałem gdzie można jak reżyser powiedział im, że pozna ich z wybitnym rosyjskim aktorem. Długo się chować nie mogłem, zaraz miała być nagrywana wielka scena, gdzie mamy grac i improwizować po rosyjsku. I stało się oni improwizują po rosyjsku, a ja po polsku! Powstało wielki zamieszanie. Reżyser się pyta o co chodzi? Rosjanie, że ja nie mówię po rosyjsku. Reżyser wielkie oczy „Jak to, Rosjanin nie umie mówić po rosyjsku?”.No i musiałem się przyznać. Reżyser nie mógł zrozumieć, jak to Polak podaje się za Rosjanina??? Ja mu odpowiedziałem, że mogę nawet podać się za Chińczyka, żeby tylko zagrać w filmie.

Śmiechu było co niemiara. Film się udał.

Po jakimś czasie zaprosiłem reżysera do siebie do domu na moje urodziny. Piliśmy polska wódeczkę. Pokazałem mu treatment mojego projektu „Królowie Życia”. Po kilku dniach zadzwonił do mnie i powiedział, że zrobimy ten film ze mną w roli głównej. Jak powiedział tak zrobił!

I pomyśleć, że gdybym nie przedstawił się jako Rosjanin, to do tej pory wydeptywał bym paryski bruk w poszukiwaniu pracy.

Po tym wydarzeniu dowiedziałem się, że wielu moich kolegów uczyło Francuzów polskiego. Nie było by w tym nic szczególnego gdyby nie to, że ci Francuzi chcieli się nauczyć…rosyjskiego!

NA ZDAROWIA!!!

Share This Post